Początek lutego, tak więc warto podsumować styczeń. Jak wyglądał? Zapowiadał się dobrze, ale szybko okazało się, że pierwsza dekada była bardzo słaba. Coś się chciało do mnie przyplątać, ale od razu zareagowałem i tylko dwa dni spędziłem w łóżku. Dzięki temu szybko się wykaraskałem z objęć czegoś poważniejszego. Czasem jest tak też, że człowiek chciałby pobiegać, a nie za bardzo wychodzi czy nie za bardzo można. Od połowy stycznia wróciłem na właściwe tory, co pewnie dobrze odzwierciedli kilometraż:
1-12 stycznia: 37km przy trzech treningach
13-31 stycznia: 137km
Łącznie wyszły mi 174km przy 15 treningach biegowych
Góry Świętokrzyskie
W styczniu dostałem od Oli „zielone światło”, na 2-dniowy wyjazd w Góry Świętokrzyskie. Piękna pogoda, fajny i intensywny czas. Wyjazd rozpocząłem od podchodzenia i schodzenia na Łysicę. Miało być wzmacnianie 4-głowych i faktycznie tak było. 130 minut marszu w naprawdę dobrym tempie
Potem obiad, krótki odpoczynek i trening z szybkimi dwoma kilometrami w trakcie. I z jednym przemyśleniem 😉
Następnego dnia marszobieg Święta Katarzyna – Łysica – Przełęcz Świętego Mikołaja – Łysica – Święta Katarzyna. 11,8km z fajnymi widoczkami gratis 🙂
Świeży i miękki śnieg, lekki mróz. Takie warunki uwielbiam! I chciałbym takie mieć w Szczyrku, dokąd wybieramy się z Olą na kilka dni. To będzie nasza „jedenasta podróż poślubna” 🙂
Wyłączyłem głowę
Tak jak w grudniu kolejny raz utwierdziłem się, że dobrze mi się biega dłuższe dystanse, tak styczeń pokazał mi, że wyłączając głowę, można zrobić naprawdę wiele na krótszych odcinkach. Zrobiłem trening, którego wcześniej bym się nie odważył: 2x 5km. Zwykle po pierwszej piątce czułem się jak po zawodach i kończyłem całość. Tym razem 5km samemu na 200-metrowej bieżni (tak, tak – 25 okrążeń), 1km przerwy w truchcie i 5km w ramach Parkrun Ursynów. I co ciekawe, na tej drugiej piątce startując z ludźmi, biegło mi się lepiej. Nie ma jak odrobina rywalizacji pchająca człowieka do przodu
Gwiazdy tańczą na lodzie
Styczeń, o dziwo, miał w sobie chwilkę zimy. Pamiętam, że któregoś weekendu mogłem się poczuć jak uczestnik show „Gwiazdy tańczą na lodzie”
Warunki naprawdę wymagające, ale biegnąc brzegiem drogi na miękkich nogach, można było łapać przyczepność. Byłem w tym tak skuteczny, że wpadło mi 16km 🙂
Wino
Winiarsko styczeń to mocny miesiąc. Było trochę mniej ilościowo win niż zwykle, ale też samemu chciałbym zwolnić częstotliwość kontaktów z korkociągiem i kieliszkami. Wolałbym przerzucić się na model „rzadko a konkretnie”. Tak więc degustować 1-2 butelki tygodniowo, ale za to konkret etykiety. Dlaczego? Zbliżam się dużymi krokami do lutowych startów i kluczowego dla mnie Półmaratonu Warszawskiego
W styczniu wygrały butelki w ramach akcji Degusta Espana – Priorat oraz potężny Syrah z Aragonii
ASICS FrontRunner
Tyle z podsumowania biegowego. Z ciekawych tematów, zgłosiłem się do projektu ASICS FrontRunner chcąc zostać ich „Ambasadorem Ruchu”. Wysłałem swoje zgłoszenie i czekam na ogłoszenie wyników. Zdaję sobie sprawę, że konkurencja jest duża, ale jeśli szukają kogoś unikalnego, to trudno będzie im znaleźć gościa mającego super żonę i fantastyczne trzy córki, który potrafi bieganie połączyć z piciem wina. Nikt chyba nie potrafi przechodzić tak płynnie z jednej pasji w drugą 🙂
Trzymajcie za mnie kciuki
Tyle o styczniu
PS. styczeń to także pierwsze bieganie z psem sąsiadów – fajna zabawa 🙂
Tagi: 13 Półmaraton Warszawski, 13PMW, 40 na 40, 40na40, ASICS FrontRunner, IMoveMe, Półmaraton Warszawski
Też piję i też biegam 🙂 Choć zaczynam powoli znów codziennie biegać, zatem alko mniej 😉 No i nie moja marka 🙂
Powodzenia w konkursie 🙂
czyli mamy podobne postanowienie z łączeniem wina i biegania 🙂 Ale to chyba dobre postanowienie
Dziękuję i trzymajcie kciuki w konkursie 😉