
Bardzo lubię, kiedy na przyjęciu goście mają spory wybór jedzenia. Samodzielne komponowanie posiłku bardzo spodobało się naszym gościom i dzieciom. Nasze córki zjadły przy tej okazji sporo warzyw, na które zazwyczaj wcale nie maja ochoty
Dziś proponuję raclette warzywny, bogaty w smaki, ale lekki. Nawet dodatek sera nie jest tu przytłaczający. Oczywiście podstawowym warunkiem jest użycie odpowiedniego sera. Ideałem jest ser gomser lub raclette. Pasuje również ementaler i gruyere. My dodawaliśmy też niewielkie ilości sera pleśniowego lazur. A dzieci używały tylko mozzarelli.

Poznajcie nasze nowe ulubione danie. Właściwie jest to nadal nasz ulubiony zielony sos, ale tym razem z ryżem zamiast makaronu. No i tym razem wykonany jeszcze łatwiej niż do tej pory. W smaku jest wyśmienity i zajadały się nim wszystkie moje niejadki
Bardzo lubimy połączenie szpinaku, sera pleśniowego i czosnku. Ryż trochę “uspokaja” to danie i całość staje się fajnie zrównoważona.

Wszystkie zielone zupy są super! Bardzo lubię koniec lata, bo jest mnóstwo warzyw do wyboru i można sobie poszaleć, wybierając to, co się lubi. O tej zupie opowiedziała mi szefowa kuchni ośrodka wczasowego, w którym byliśmy na wakacjach. Już po samym opisie wiedziałam, że to będzie moja ulubiona zupa
Szpinak bardzo podnosi smak zupy brokułowej. A dodatek papryczki chili i parmezanu to takie “drobiazgi”, które świetnie dopełniają smak zielonych warzyw.

Przedstawiam Wam specjalność Janka, który uwielbia makarony. To danie od kilku lat jest ulubionym obiadem naszych dzieci. Zawsze myślałam, że dla dzieci trzeba gotować łagodnie, bez pieprzu, mało czosnku… Nic z tych rzeczy. Taki aromatyczny sos do makaronu moim niejadkom smakuje bardzo. Szpinak z dodatkiem czosnku jest bardzo smakowity. A jeśli dodamy jeszcze do niego ser pleśniowy, który rozpuści się w gorącym szpinaku… będzie bardzo aromatycznie i smakowicie.

Ten makaron powstał spontanicznie, kiedy odwiedził nas nasz przyjaciel, Jacek. Użyłam tego, co było akurat w lodówce
A znalazłam tam: mrożony szpinak, pół kostki sera feta, ostatni plaster wędzonego łososia, z załączonym sosem miodowo-musztardowym i garść orzeszków pinii. Zapasy makaronu są u nas zawsze
Połączenie wszystkich tych smaków daje pyszny efekt. Danie jest sycące, ale nie ciężkie. Bardzo smakowite, głównie za sprawą łososia, szpinaku i prażonych orzeszków piniowych.
Znowu makaron, bo makaron to jest to!
Pasuje tutaj makaron linguine lub tagliatelle. Szpinak jest delikatnym tłem dla odrobiny łososia, który aromat ma intensywny. Podobają mi się kolory tego dania i prostota jego wykonania.

Właściwie, to jest to prawie lazania. Składniki niemal identyczne, tylko forma troszkę inna. Aby makaron dał się zwijać, musiałam go troszkę podgotować. Dzięki temu w zapiekance był mięciutki. W lazanii, do której używam surowego makaronu, po upieczeniu makaron jest al dente. Mi pasuje i w formie miękkiej i al dente, ale niektórzy goście zdecydowanie wolą miękki makaron.

Makaron jest super w każdej postaci
A lazania, to dla nas jedna z ciekawszych odmian. Bardzo lubię przenikające się smaki kolejnych warstw lazanii. W tej wersji znajdziesz smak beszamelu, szpinaku, mozzarelli, sera pleśniowego i sera feta. A dla chętnych dodatkowo wrzucona została suszona żurawina
Smak całości staje się bardziej wytrawny, ale ja wolę wersję bez żurawiny.












