20160730_104217

Wczoraj zrobiłem mały test na dystansie 20km. Nie był to jednak test z serii „ile fabryka dała” czy „na zabój”. Chodziło mi raczej o sprawdzenie, czy jestem w stanie przytrzymać 20km w tempie nieco szybszym niż 15km, które zrobiłem 2 tygodnie temu. Mogę 🙂 Wtedy 15km wyszło mi w tempie 5:18/km i choć nie był to max, to miałem już jakiś punkt wyjścia w perspektywie tempa maratońskiego

Tym razem bieganie rozpoczęliśmy wcześniej, bo o 8 rano, aby zdążyć przed upałem. Piszę ‚my”, bowiem moim supportem ponownie była moja mama. Swoją drogą to super idea – 3 butelki wody i 1 żel wylądowały w koszyku rowerowym. Dzięki temu ponownie biegnę bez obciążenia, nie musząc ich dźwigać w trakcie biegu

20160730_100345

Ja zadowolony, mama także, bo nie dość, że ma przejażdżkę rowerową, to jeszcze niesie pomoc. Dodatkowo, w porównaniu z zeszłym rokiem, mama doszła do wprawy podawania butelki w trakcie jazdy. Jakby nie patrzeć – wilk syty i Manchester Syty City 😉

Pierwsze kilometry rozpocząłem wolniej, aby się rozgrzać. Takie okolice 5:28/km. Od trzeciego kilometra zacząłem dążyć do zakładanego tempa, czyli okolic 5:20/km. „Dyszka” wyszła w 52:15. Ciutkę prędzej niż to zakładałem, ale OK. Kryzys przyszedł na 17km – długi, choć niezbyt stromy podbieg zrobił swoje. Nie zjadłem żelu w okolicach 14km i to chyba było przyczyną owego kryzysu. Niestety na 18km zacząłem myśleć nie pamiętam nawet o czym i to także wpłynęło na solidne zwolnienie (czas kilometra 5:28). Koncentracja – muszę nad nią pracować, bo na jej braku się traci

20160730_095748

Całość wyszła mi 1:45:15 i jestem zadowolony – nie dość, że przytrzymałem zakładane tempo, to jeszcze przyspieszyłem na całości o 3 sekundy na kilometrze. Tak jak napisałem na wstępie, nie był to test w postaci zawodów, na których się leci co sił, ale taki probierz „czy jestem w stanie utrzymać tempo z 15km”. Tak więc na pewno mogłem coś jeszcze „urwać”

20160730_100830

Co teraz? Czeka mnie 12 dni w Tatrach, podczas których będę naprawdę solidnie, każdego dnia, trenował do Maratonu Warszawskiego. Potem 27 sierpnia chciałbym pobiec w zawodach na 25km (Puchar Maratonu Warszawskiego). Start ten pokaże mi, na jaki czas mogę próbować biec podczas wrześniowego maratonu

Na obecną chwilę, patrząc na wczorajszy wynik, oscyluję w okolicach 3:54 – 3:55. Zobaczymy co pokaże wspomniane 25km. Potraktuję je szalenie poważnie. To będzie naprawdę solidny bieg, z natury „daję z siebie wszystko”

56 dni do maratonu

Tagi: , , , , , ,