MasterClass Australia

O tym, że wina australijskie mają się dobrze i trzymają jakość, wiedziałem już wcześniej. Miałem okazję być na degustacji dwa lata temu, byłem także i rok temu. Nie ukrywam, od początku kwietnia sprawdzałem czy w kalendarzu degustacji nie pojawia się już może Wine Australia w Warszawie. I w końcu się pojawiła 🙂

W tym roku miałem okazję uczestniczyć w degustacji MasterClass, która miała niecodzienny charakter. Otóż nie było to wyłącznie opowiadanie o winie, skąd pochodzi, jaka jest wysokość winnicy etc. Tym razem było coś więcej – degustacja w ciemno zręcznie i ciekawie prowadzona przez Adama Pawłowskiego

Z jednej strony nauka, z drugiej zabawa. Niby człowiek pewny, że to beczkowy i leciwy Cabernet Sauvignon, a tymczasem okazuje się, że to… zrównoważony i pełny Shiraz z przyjemnie ułożonymi owocami i przyprawami. Na 10 win, 4 trafiłem. Już wiem dlaczego sugerowano nam, abyśmy wina oceniali parami, tzn. kieliszek nr 1 z kieliszkiem nr 2

Wino to pokora, niekończąca się nauka, ale i… frajda płynąca z kieliszka. No i spotkanie z osobami mającymi tę samą pasję

Tradycyjnie nie będę przedstawiał wszystkich win a jedynie te, które zrobiły na mnie szczególne wrażenie

Pierwsze wino to Grosset Springvale Riesling 2009. Nos taki jak u Rieslinga, dlatego już po pierwszym aromacie miałem pewność co znajduje się w kieliszku. Przyjemna nafta i nuty cytrusowe z dominującą limonką i cytryną. Po chwili wyłaniają się nuty kwiatowe wsparte miodem. Usta lekko mineralne. Całość treściwa i długa. Solidne wino z wysoką, ale i dobrze utemperowaną kwasowością

Wino petarda! Vat 1 Hunter Semillon 2010. Ziołowe, trawiaste z aromatem zielonych jabłek. Taka skórka zielonego jabłka. Nos nie zapowiadał aż tak ciekawego wina. Tymczasem w ustach dzieje się naprawdę wiele. Wino staje się mocne, pełne i wyraziste z dominującymi nutami cytrusowymi. Przyjemna kwasowość na dobrym poziomie. Spodobała mi się jego treściwość

Przy Little Yering Chardonnay 2013 też dobrze rozpoznałem szczep. No ale tutaj nie mogło być pomyłki, bowiem Chardonnay jest moim ulubionym szczepem. 9 miesięcy beczki, owoce tropikalne w pełnej krasie. Ananas, grejpfrut, aby z czasem dać dojść do głosu ciastkom maślanym i wanilii. Fajna ta beczka – subtelna, ale i wyrazista. Uwielbiam tego typu Chardonnay – oleiste, z dobrą kwasowością i beczką, która nie tłamsi całości. Dla takiego beczkowego Chardonnay przeniósłbym się do Australii

Langmeil Barossa Valley Viognier 2016. Pierwsza myśl Gewurztraminer, druga Moscato. Istny rock and roll myśli 🙂 Tymczasem to Viognier w naprawdę przyjemnym wydaniu. Mamy różę i liczi, z czasem pojawia się gruszka z brzoskwinią. W ustach dochodzi przyjemna nuta miodu. Wysoka kwasowość, wino jest długie o owocowym i zakończeniu. Pamiętam, że degustując je myślałem o drobiu w niezbyt ciężkich sosach

Ostatnie wino, które szczególnie spodobało mi się podczas MasterClass był Torbreck Barossa Valley Woodcutter’s Shiraz 2015. Ponoć miał to być beczkowy Cabernet Sauvignon 😉 Wino spędza 12 miesięcy w beczce. Czarna porzeczka, goździki, jeżyna i suszona śliwka. Wino jest przyjemnie ziemiste i ma fajną kwasowość. Tanina ładnie ułożona. Złożone, harmonijne i treściwe wino. Dłuuugie. Chętnie bym je połączył ze stekiem albo z baraniną

Tyle jeśli chodzi o wrażenia z  mojego pierwszego spotkania z MasterClass, przy okazji degustacji win. Niebawem pojawi się drugi wpis poświęcony już etykietom z otwartej degustacji. A było kilka naprawdę ciekawych win…

i już teraz dziękuję za zaproszenie na to przedpołudniowe wydarzenie 🙂

Tagi: