
Zapraszam Was wiosennie na ciasto lekkie i bardzo smaczne. Jeszcze nie mamy świeżych warzyw i owoców, więc chciałam zaproponować Wam coś po prostu lekkiego ![]()
Takie ciasto ładnie się prezentuje i pysznie smakuje. A dzięki wykorzystaniu gotowego ciasta, możecie je wykonać bardzo szybko. Oprószone cukrem pudrem kusi mocno
Zapraszam Was dziś na markizy lodowe, na które przepis już dawno jest na moim blogu. Tym razem jednak przepis podaję w nowej odsłonie, z domowymi ciastkami czekoladowymi. Najważniejsze jednak jest to, że tym razem pracujemy w kuchni w duecie. Dwie blogerki i mamy, ja i Ania, które mają ochotę powymieniać się swoimi przepisami i doświadczeniami [...]

To mój ulubiony posiłek ostatnio. Bardzo prosty skład, a jednocześnie bogaty w różne smaki. Korzystam z gotowej mieszanki sałat, bo samej byłoby mi trudno taką skompletować. Ważne, aby używać świeżo zapakowanych liści, ponieważ po oberwaniu szybko tracą swoją chrupkość i jędrność. Szynka i podprażone orzechy piniowe są aksamitne w smaku. Ostrości dodaje sos winegret, który oprócz octu balsamicznego zawiera słodkie nuty. Mniam!

Bardzo prosta słodkość, błyskawiczna do wykonania i łącząca moje ulubione smaki: czekoladę i karmel. Każdy sam może zdecydować czy użyć czekolady gorzkiej czy mlecznej oraz jakimi dodatkami posypać talarki. Dzieci wybrały kakao słodzone, ja gorzkie. Dzieci mogą dodać tu jeszcze cynamon, ale moje nie dawały. Ja dorzuciłam sól morską, orzechy pistacjowe oraz w ramach eksperymentu słone precelki. Wszystkie wersje uważam za udane, a mi najbardziej posmakowały te najprostsze ,tylko z solą morską.

Ciastka kruche są tu mocno czekoladowe. Mam wrażenie, że jem coś zdrowego, dzięki mące pełnoziarnistej. Choć… chyba następnym razem zrobię ze zwykłą mąką, bo pasowałaby mi tu bardziej. Nadzienie karmelowe jak zawsze fantastyczne – mam do niego słabość. Cała sztuka polega na odpowiednio mocnym skarmelizowaniu cukru. Jeśli skarmelizuje się za słabo, to nadzienie wyjdzie za słodkie, jeśli za mocno, to nadzienie będzie gorzkie. Jednak dopuszczalny margines błędu jest spory, więc nie trzeba się obawiać prób

Z daleka rozpoznaję tego typu ciasta i nigdy nie mam wątpliwości, że będą mi smakować
Teraz było podobnie: zobaczyłam u Dorotus i zaraz upiekłam, korzystając z okazji, że miałam kogo nim poczęstować. Naczelnymi testerkami były Karolina i moja siostra. Obie wyglądały jakby im posmakowało
Mogłabym takie ciasto truflowe jeść na okrągło, ale na szczęście szybko zniknęło, więc nie kusiło

Chciałam jakiejś odmiany po naszych ulubionych Pasztecikach z pieczarkami. Robię je nadal, bo dzieci je bardzo lubią, ale miałam chęć na eksperymenty ostatnio. Myślałam o cieście francuskim, jednak w zamrażalniku znalazłam tylko filo, kupione niedawno przez mojego tatę. Ok, niech będzie filo
Jest to bardzo cienkie ciasto, więc farsz w takich pasztecikach czuć bardzo wyraźnie. To wielka zaleta. Jednak z drugiej strony, trzeba się troszkę pomęczyć z zawijaniem, bo zbyt cienkie ciasto nie utrzyma wilgotnego farszu. Mam już na to swoje sposoby. Farsz warzywny owinęłam kilka razy długim paskiem ciasta. Farsz pieczarkowy powędrował do rolady, w której zostawiłam spory zapas ciasta bez farszu, aby wierzch rolady był bezpiecznie owinięty. Praca z ciastem filo to czysta przyjemność.

Taki barszcz ma o wiele bogatszy smak niż barszcz z buraków świeżych. Nie trzeba go już zakwaszać octem czy sokiem z cytryny. Warto wypróbować, najlepiej z uszkami lub pasztecikami z grzybami lub warzywami. Pamiętaj, że pracę należy rozpocząć kilka dni przed planowanym podaniem barszczu, gdyż tyle zajmuje kiszenie buraków.

Sos teriyaki jest dostępny chyba w każdym supermarkecie i w niejednym mniejszym sklepie. Dlatego proponuję Wam zapoznanie się z nim, o ile jeszcze go nie znacie. Warto! Świetnie komponuje się z łososiem lub kurczakiem. Inne połączenia pewnie jeszcze przede mną.

Nadal jeszcze pozostaję w klimacie Świąt. Kompot z suszu najlepiej smakuje w Wigilię. A potem jeszcze przez dłuższy czas mamy chęć go pić. Ma specyficzny, wędzony smak, który zależy przede wszystkim od śliwek. W delikatniejszej wersji można wybrać śliwkę kalifornijską, ale jest to odejście od tradycyjnego przepisu. Taki gorący kompot działa jak herbata wypita po obiedzie – wspomaga trawienie.









